Jak nie bać się tremy?

Autor: Maciej Orłoś

Od kiedy jestem „panem z telewizji“, a więc od ponad ćwierćwiecza, bywam zapraszany – jako gość specjalny – na różnego rodzaju spotkania z publicznością. Są to spotkania z młodzieżą, seniorami czy studentami, a najczęściej dotyczą telewizji, wystąpień publicznych, czy też promocji książki. Istotną częścią każdego takiego wydarzenia są pytania, zadawane przez osobę prowadzącą oraz pytania ze strony widowni. Ludzie pytają mnie o różne rzeczy, ale – tu mały quiz: jakie pytanie pojawia się ZAWSZE, przy każdej okazji? O pracę dziennikarza? O to jak pisać? Jak radzę sobie z popularnością? Czy lubię swoją pracę? Jakie sporty uprawiam? Którą partię popieram? Co myślę o wycinaniu drzew? Nie, nic z tych rzeczy. Na każdym, bez wyjątku spotkaniu, pada pytanie o tremę. Jak radzić sobie z tremą?

 

Dlaczego ludzie pytają o tremę? To proste: bo mają tremę. Bo boją się występów publicznych. Liczą, że ktoś taki jak ja, na pewno zna temat i coś doradzi.

 

 

O tremie słów kilka…

Z różnych sondaży dotyczących największych fobii czy strachów wynika, że ludzie potwornie boją się występów publicznych. Na własne oczy widziałem wyniki takich badań. Śmierć, terroryzm, ciężka choroba, pająki czy węże – bardzo boimy się tego typu zjawisk. Ale są wśród nas tacy, których najbardziej przeraża właśnie mówienie do innych. Przerażający wydaje się ten moment,  kiedy trzeba wyjść na przysłowiowy środek i odczuć na sobie spojrzenia dziesiątek par oczu, albo kiedy zapala się lampka w kamerze. „Będą się na mnie gapić, oceniać, krytykować, komentować“…

Mam złą wiadomość dla osób, które chcą osiągnąć sukces, a jak ognia boją się występować publicznie: to się nie uda! Musicie się „przełamać“, zrzucić z siebie strach i podjąć wyzwanie. Na zachętę – wynik badań Carnegie Institute of Technology: „Twój sukces finansowy w 85% zależy od twojej osobowości oraz umiejętności komunikacyjnych, negocjacyjnych i przywódczych. To szokujące, ale tylko w 15% zależy od twojej wiedzy“.

Ale mam też dobrą wiadomość dla osób, które boją się wystąpień publicznych: są sposoby na walkę z tremą, można ją zmniejszać! W 99,9% przypadków ludzie są w stanie sobie z tremą poradzić.

Trema nie jest obiektem zainteresowania publiczności; publiczność ma w nosie to, czy ktoś jest zdenerwowany. Dla publiczności liczy się tylko to, czy jest ciekawie, czy warto było poświęcić swój czas na czyjeś wystąpienie. Jeśli naprawdę masz coś ważnego do powiedzenia, jesteś zaangażowany w to co mówisz, a do tego będziesz mówić „ciekawie i z pasją“, to trema przestanie być istotna, przestanie ci przeszkadzać. Wystąpi tylko w odpowiedniej, pożądanej zresztą dawce: sprawi, że będziesz skoncentrowany, zmobilizowany, skupiony na swojej narracji.

Przygotowanie kluczem do sukcesu

Zastanówmy się, co powinien zrobić ktoś, kto boi się występować publicznie, ale musi – z racji pełnionych obowiązków zawodowych:

  • wziąć byka za rogi – jak coś poznasz, przestaniesz się bać, strach wynika z niewiedzy
  • poznać teorię: kupić książki szkoleniowe, pooglądać filmy na YouTube, pamiętając jednak, że teoria jest ważna, ale bez praktyki nie da się tego nauczyć
  • spotkać się z trenerem, zrobić ćwiczenia pod jego okiem i otrzymać informację zwrotną
  • praktykować mówienie do innych
  • przed każdym występem publicznym zastanowić się: do kogo mówię, w jakim celu, co mam do przekazania?
  • skonstruować wystąpienie tak, by było spójne z celem i by treści były odpowiednio atrakcyjnie „opakowane“
  • skonstruować wystąpienie tak, by każda informacja została zilustrowana przykładem – bez działania na wyobraźnię i emocje publiczności nie ma szans na sukces
  • dać sobie czas na przygotowanie…

 

Mark Twain mówił: „Potrzebuję trzech tygodni na przygotowanie wystąpienia, by potem móc swobodnie improwizować“. Tak, bo dobra improwizacja to taka, która jest świetnie przygotowana. Widz pomyśli o niezwykłej swobodzie i lekkości z jaką mówca przeprowadza swoją prezentację, ale taki efekt wymaga długiej, porządnej pracy.

Według amerykańskich naukowców, sukces mówcy w ponad 90% zależy od przygotowania. Alfred Hitchcock twierdził, że „jeśli chcesz zrobić świetny film, musisz mieć trzy elementy: scenariusz, scenariusz oraz scenariusz“. Podobnie można powiedzieć o wystąpieniach publicznych. Jeśli chcesz świetnie wypaść podczas mówienia do ludzi, musisz pamiętać o trzech elementach: o przygotowaniu, przygotowaniu i jeszcze raz przygotowaniu.

 

Osoby, które muszą występować publicznie, powinny ćwiczyć swój warsztat na szkoleniach. Ale są też tacy, którzy chcą być skuteczniejsi, ale na naukę mogą poświęcić maksymalnie kilkanaście minut dziennie – dla nich przygotowałem coś specjalnego –  szkolenie online w postaci pigułek wiedzy.

 

 

Sprawdź, czego możesz się nauczyć >> Autorski Program Szkoleniowy Macieja Orłosia

 

 

Webinar – doświadczenia praktyków z korporacji

webinar

Webinar ma wiele przewag nad tradycyjnym eventem. Pozwala zarówno zaoszczędzić na kosztach organizacyjnych jak i zgromadzić uczestników z całego kraju.

Treści wideo są w tej chwili jednym z najskuteczniejszych narzędzi dotarcia do odbiorców. Już 82 proc. użytkowników Twittera przyznaje, że ogląda filmy na tej platformie. Youtube, najpopularniejszy portal z filmami w internecie, ma już ponad miliard użytkowników, co odpowiada mniej więcej 30 proc. wszystkich ludzi online.

W takiej sytuacji nie dziwi, że aż 87 proc. marketerów sięga po treści wideo. W segmencie B2B szczególnie interesującym narzędziem jest właśnie webinar.

 

Zgromadzić niszę

Wyzwaniem dla firm kierujących swoje usługi do innych firm jest zebranie odpowiedniej grupy docelowej. Jeśli potencjalnym odbiorcą danego produktu jest manager z firmy produkcyjnej, zebranie wszystkich fizycznie w jednym miejscu jest niewykonalne.

Webinaria pozwalają dotrzeć do odbiorcy, który ma coraz mniej czasu. Nową wiedzę może zdobyć bez wychodzenia z biura czy domu. Tymczasem tradycyjna konferencja może oznaczać nawet całodzienną delegację, gdy trzeba dojechać do innego miastawskazuje Gabriela Nadczuk, dyrektor marketingu z firmy Comarch. – Co więcej, dzięki tej formie można dotrzeć do odbiorców w całej Polsce. Na niektórych naszych webinariach zbiera się ponad 4 tysiące odbiorców.

Ekspertka podkreśla jednak, że organizacja takiego wydarzenia to nie jest kilka dni. Do największych webinariów firma przygotowuje się nawet przez pół roku.

 

Kwestia dobrych partnerów

Webinar tylko pozornie jest formą, którą można przygotować własnymi siłami. Tak naprawdę każdy detal, każde działanie, wpływa na postrzeganie firmy. Na ile można zaufać przedsiębiorstwu, które swojego eksperta filmuje trzęsącą się kamerką internetową? Na ile wiarygodny jest ekspert, który nie umie się zachować przed kamerą i wyraźnie się nie przygotował do wystąpienia?pyta retorycznie Adam Sanocki, partner zarządzający z Attention Markeitng. Podkreśla, że najrozsądniejsze jest dobranie odpowiednich partnerów przy organizacji takiego wydarzenia. A najlepiej kilku. – Nie wszyscy ludzie mają talent do publicznych wystąpień, a tym przecież jest webinar. Jednak każdego można nauczyć jak ma się zachowywać, jak siedzieć i w jaki sposób mówić. Nie do przecenienia jest też możliwość skonsultowania planu wydarzenia ze specjalistą. Anegdota biznesowa rzucona w odpowiedniej chwili potrafi zdziałać cuda.

Budowa własnego, profesjonalnego studio nagrań to spory wydatek. Oprócz kamer, konieczne jest zakupienie wielu innych urządzeń, takich jak miksery czy komputery zdolne unieść postprodukcję. Przy webinariach dochodzi kwestia obsłużenia odpowiedniego ruchu i uniesienia całego wydarzenia bez awariiwskazuje Honorata Gawlas, prezes TVIP. – Nawet najlepiej przygotowany ekspert nie porwie tłumu, jeśli zamiast jego wystąpienia odbiorca zobaczy komunikat o błędzie.

 

Promowanie wydarzenia

Gdy firma już przygotuje eksperta do wystąpienia oraz zapewni mu odpowiednie narzędzia, konieczne jest rozpromowanie wydarzenia wśród potencjalnych uczestników.

My na swoich webinariach zajmujemy się przede wszystkim kwestiami prawnymi, które ze swej natury są interesujące dla odbiorców. Nieznajomość prawa szkodzimówi Krzysztof Hornicki, ekspert firmy InterserohJednak aby powiadomić naszych odbiorców o nadchodzącym wydarzeniu stosujemy mailingi i kontakt bezpośredni. Przedstawiciele naszej firmy przy każdym spotkaniu z klientem przypominają o nadchodzących wydarzeniach.

Dobrze zorganizowany webinar ma duże szanse, by zgromadzić grupę wiernych odbiorców, szczególnie, jeśli tego typu wydarzenie odbywa się cyklicznie.

Gwarancją sukcesu jest dobra treść poprzednich webinarów. Firma będzie mogła wykorzystać moc marketingu szeptanego, bo uczestnicy będą promować udane szkolenie na Facebooku i LinkedInwskazuje Gabriela Nadczuk. Jej słowa potwierdzają statystyki: 92 proc. użytkowników oglądających wideo w internecie udostępnia je innym – My po każdym webinarium zbieramy pytania uczestników i publikujemy wraz z odpowiedziami w sieci. To świetna treść dla Google, bo zbudowana jest z zapytań, jakie grupa docelowa będzie wpisywała w wyszukiwarkę.

Jednocześnie webinar jest też okazją, by firma mogła nie tylko zaprezentować case study, ale również zaprosić klientów do zadawania pytań obecnym użytkownikom produktu. (Więcej o interakcji z odbiorcami tutaj)

Nasi klienci chętniej słuchają kogoś, kto jest w tej samej sytuacji co oni i codziennie mierzy się z podobnymi problemami – mówi Gabriela Nadczuk. – Webinar pozwala dzielić się swoimi doświadczeniami i opowiedzieć, w jaki sposób poprawił określone procesy w swojej firmie.

 

Kwestia kontaktu

Choć zorganizowanie webinarium jest znacznie bardziej skomplikowane technicznie niż przygotowanie ebooka czy artykułu eksperckiego, niesie ze sobą wyjątkową wartość, jaką jest osobisty kontakt z odbiorcą.

Nasze webinarium zawsze składa się z trzech części. Pierwszą jest wykład, podczas którego tłumaczę zmiany w prawie i ich konsekwencje. Potem jest przerwa, a w kolejnej części odpowiadam na wybrane pytania uczestników – wskazuje Krzysztof Hornicki. – Jeśli na jakieś pytanie nie zdążę odpowiedzieć w czasie wydarzenia, odpowiedź wysyłam mailem.

Taki osobisty kontakt z ekspertem pozwala zbudować poczucie wiarygodności.

Webinarium prowadzi realny człowiek, znany z imienia, nazwiska oraz stanowiska na którym pracuje. Zarówno jego, jak i firmę można sprawdzić w Google. W dobie fake news i postprawdy wiarygodność jest ogromną wartością – wskazuje Honorata Gawlas. – Wykupić domenę, założyć bloga i anonimowo mądrzyć się może każdy. Ale na podparcie swoich tez wizerunkiem i karierą zawodową decydują się jedynie eksperci. A internauci to doceniają – podsumowuje.

 

Attention Marketing sp. z o.o. jest firmą doradczą wyspecjalizowaną w działaniach komunikacyjnych wspierających sprzedaż, budujących wartość produktów i marek, a także wzmacniających wizerunek swoich Klientów. Wszystko po to aby realizować ich cele biznesowe. Spółka posiada wyspecjalizowany dział badawczy Attention Marketing Research, a poprzez fundację Attention Marketing Institute promuje etyczną stronę marketingu. http://attentionmarketing.pl/